Hipsterzy jako subkultura XXI wieku?

Z początkiem dwudziestego pierwszego wieku do polskich miast napłynęła fala hipsterów, czyli ludzi uważających się za tak indywidualnych, że dla każdego z nich powinna być stworzona osobna subkultura.
A teraz coś z serii wiedza dla „zielonych”. Kim w ogóle są ci hipsterzy? Najogólniej jest to grupa ludzi uważająca się za największych indywidualistów i przeciwników kultury masowej. Hipster wszystko chce robić jako pierwszy: być pierwszym słuchaczem jakiegoś zespołu, czy pierwszy oglądać jakiś film. Można go poznać po charakterystycznym image’u. Jego styl można nazwać „kontrolowanym nieładem”. Potargane włosy, których ułożenie tak naprawdę zajęło godzinę, duże okulary noszone mimo dobrego wzroku, sweter wyglądający jakby był pożyczony od dziadka i opięte spodnie, z których kieszeni wystaje telefon marki Apple lub inne urządzenie oznaczone nadgryzionym jabłkiem – właśnie po tym można poznać hipstera.

A co z cechami wewnętrznymi potocznie zwanymi charakterem? Prawdziwy hipster zawsze musi być oryginalny, przestaje słuchać ulubionego zespołu kiedy staje się on popularny, gdy tylko coś narysuje twierdzi, że jest artystą, a słowo, którego używa najczęściej to „mainstream”, czyli coś co jest dostępne dla szerszego grona odbiorców i powszechnie znane. Oprócz tego hipsterzy są wielkimi zwolennikami portali społecznościowych, na których opisują każdy swój ruch i umieszczają setki zdjęć w nadziei, że dzięki temu zyskają miano fotografów.

Hipsterzy zazwyczaj nie pracują, bo uważają, że są za dużymi indywidualistami, by tak jak wszyscy chodzić do pracy, ale mimo to stać ich na ciuchy z nazwami najdroższych sklepów na metkach. Oczywiście dzięki kochającym rodzicom, którzy rozumieją indywidualność swoich dzieci. Hipsterów najczęściej można spotkać w dużych miastach takich jak Kraków czy Warszawa. W stolicy przesiadują popołudniami na Placu Zbawiciela, a w Krakowie jeżdżą po rynku na rowerach przypominających te, którymi w młodości poruszały się nasze babcie.

Przyznam szczerze, że szkoda mi tych biednych hipsterów, bo mają naprawdę ciężkie życie. Muszą szukać nowo otwartych sklepów, by zrobić zakupy, prosić rodziców o pieniądze i wyszukiwać na Youtube utworów, które nie mają żadnych wyświetleń, bo supermarkety, chodzenie do pracy i znane piosenki są zbyt mainstreamowe.

Jeśli znasz jakiegoś hipstera, ale wcześniej nie miałeś pojęcia, że nim jest to musisz pamiętać o jednym: nigdy nie nazywaj go hipsterem, bo może mu się to nie spodobać. Nie mam pojęcia dlaczego. Może słowo „hipster” stało się za bardzo mainstreamowe…

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Recent Posts